Miesięczne archiwum: Sierpień 2017

Odtruwanie żywności – czyli jak odzyskać zdrowie neutralizując chemię z pożywienia

Odtruwanie żywności – czyli jak odzyskać zdrowie neutralizując chemię z pożywienia

Książka „Odtruwanie żywności” powstała z powodu rosnącego zanieczyszczenia środowiska a tym samym i żywności oraz wynikającego z tego zagrożenia trwałego uszkodzenia zdrowia. W książce tej, opisuję i udowadniam, iż przy obecnym stanie zanieczyszczenia pożywienia nie jesteśmy w stanie żyć zdrowo, co potwierdzają statystyki, ponieważ około 48% osób choruje na „jakąś” chorobę przewlekłą.

Trzeba jednak zaznaczyć, iż nie jesteśmy w tej sytuacji bezbronni. Udowadniam w tej publikacji, iż możemy poprzez mądre zarządzanie żywnością wyeliminować oraz zneutralizować ponad 92% toksyn dostających się do naszego organizmu wraz z pożywieniem.

Publikacja ta to pierwsza tego typu książka, w której w jednym miejscu odnajdziesz pełen wachlarz ochronny substancji naturalnych które są w stanie unieszkodliwiać metale ciężkie takie jak: kadm, ołów, rtęć, chrom, arsen, nikiel, itp., jak również związków organicznych pospolitych w pożywieniu jak: pestycydy, nitrozaminy, konserwanty. Toksyny to także domena bakterii żyjących w naszych jelitach  w tym głównie: lipopolisacharyd powstający w wyniku nadmiernego wzrostu bakterii gram ujemnych w wyniku niewłaściwej diety, czy toksyny zewnętrze takie jak antymycyna będąca często towarzyszką nieumytych owoców, warzyw czy źle przechowywanej żywości.

W książce tej która w 80% skupia się na procesach mających na celu usuwanie, neutralizowanie bądź zapobieganie dostawaniu się toksyn do organizmu odnajdziemy także elementy poboczne ale bardzo ważne dla zdrowia o których nie można nie napisać, ze względu na wagę i istotę tych informacji.

I tak np. podczas opisywania tematu związanego z:

  • Otrzymywaniem wody całkowicie pozbawionej zanieczyszczeń, opisuję, w jaki sposób trihalogenometany zawarte w wodzie z kranu rujnując zdrowie kobiet doprowadziły wiele z nich do niepłodności. O ile nie da się cofnąć czasu, da się odtworzyć funkcje rozrodcze za pomocą np. jasmonianu metylu i kilku innych związków zawartych w ziołach
  • Opisując chelatujące właściwości jednego z flawonoidów opisuję jak w cukrzycy uniknąć uszkodzenia układu nerwowego i stopy cukrzycowej. Ponieważ w cukrzycy dochodzi do nasilonej aktywacji szlaku poliolowego. Prowadzi to do wzmożonego gromadzenia sorbitolu (będącego właśnie poliolem) w komórkach tkanki nerwowej. Sorbitol jest produktem pośrednim przemiany glukozy w fruktozę. Ponieważ sorbitol powoduje wzrost molalności płynu komórkowego dochodzi to dokomórkowego napływ wody, obrzęku i uszkodzenie tkanki nerwowej poprzez niszczenie komórek Schwanna które są osłonkami dla komórek nerwowych.
  • Opisując właściwości neutralizujące toksyn przez kwas α-liponowy (ALA), witaminę C, antocyjany – opisuję współzależności oraz fakty związane z przeciwnowotworowym działaniem tych związków, dokładnie punktując sytuacje w których związki te mogą osłabiać działanie chemioterapii a w których mogą zwiększać jej skuteczność. Wiele z nich w odpowiednich dawkach jak wskazują posiada skuteczność większa niż chemioterapia czy radioterapia w leczeniu nowotworów o czym nie łaska napisać pacjentom w „profesjonalnej literaturze medycznej” dla lekarzy czy pacjentów.

Wiele tematów „pobocznych” jest na tyle istotna dla naszego schorowanego społeczeństwa, że nie omieszkałem w książce o usuwaniu toksyn z pokarmu opisać o najważniejszych z tych kwestii.

Badania które często korelują toksyny, metale ciężkie czy związki organiczne z chorobami posługują się niestety pełnym wachlarzem znanych człowiekowi chorób. Oznacza to, iż usuwając toksyny z organizmu możesz liczyć na pomoc nie tylko w leczeniu choroby nowotworowej ale także, autyzmu, stwardnienia rozsianego, astmy, alergii, nadciśnienia, depresji czy otyłości. Nie ma na dzień dzisiejszy choroby która nie byłaby w choć kilku badaniach skojarzona z toksynami z pożywienia.

Dla wszystkich tych którzy wątpią w moc czystej żywności przytoczę początek książki który będzie po wszystkie przyszłe dni moim orężem przeciwko sceptykom twierdzącym, że toksyny i zanieczyszczenia środowiska i pokarmów nie mają wielkiego wpływu na nasze zdrowie.

Rozdział I – teorie a fakty, czyli paradoks w Okinawie

Chciałbym aby pierwszy rozdział udzielił państwu odpowiedzi na pytanie czy pozostała część tej książki ma w ogóle sens. Innymi słowy czy toksyny środowiskowe mają jakikolwiek wpływ na nasze zdrowie.

W natłoku informacji, szczególnie dziś w czasach gdy internet stał się tak popularny i łatwo dostępny – jesteśmy ze wszystkich stron atakowani informacjami które nie rzadko przeczą sobie nawzajem. W szczególności otwarty i coraz bardziej zaogniony staje się spór tak zwanej medycyny konwencjonalnej czyli akademickiej i medycyny alternatywnej. Każda ze stron stara się przeciągnąć szalę na swoją stronę, przekonując ludzi chorych bądź interesujących się zdrowiem, że racja leży po naszej stronie. Nie rzadko dochodzi to sytuacji kiedy dyskredytuje się tych którzy mają inne zdanie.

Medycyna akademicka stworzyła szereg pojęć i teorii którymi stara się przekonać, iż życie w tak zatrutym środowisku nie wymaga żadnej ingerencji zewnętrznej, gdyż nasz organizm wyposażony jest w odpowiednie mechanizmy ochronne przed zanieczyszczeniami środowiskowymi. Medycyna akademicka stworzyła nawet teorię higieny, w której wysnuwa stwierdzenia, iż unikanie toksyn środowiskowych jest dla nas niekorzystne, gdyż zachowanie takie osłabia naturalne mechanizmy ochronne organizmu. To z kolei powoduje, że stajemy się jeszcze bardziej wrażliwi na toksyny. Zatem nie należy przeciwdziałać toksynom, gdyż jest to szkodliwe dla zdrowia.

Teoria higieny jest podstawowym dogmatem o który opiera się większość lekarzy (oprócz mnie) i naukowców starających się ponad wszystkie dostępne dowody utwierdzić w przekonaniu, że wszystko jest pod kontrolą, nic nam nie zagraża, a choroby cywilizacyjne to… sprawa genetyki.

Nasuwa się oczywiste pytanie, jeśli wszystko jest w porządku, to skąd epidemie chorób cywilizacyjnych? Jeśli teoria higieny jest prawdziwa a medycyna akademicka nieomylna, to dlaczego 45% społeczeństwa choruje na choroby przewlekłe?

Moje zdanie na temat toksyn środowiskowych oraz zasadności ich unikania jest inne. Dlatego, że przemawiają do mnie dowody i liczby. I za każdym razem kiedy mam dowód, to teorię przeczącą temu dowodowi odkładam na półkę. Na zawsze!

Co mam na myśli?

Nie tak dawno temu, za przysłowiowymi górami i lasami, żyła sobie szczęśliwa ludność na wyspie Okinawa. Ludność która nie wiedziała nawet, że ze względu na uwarunkowania geograficzno-polityczne w 1972 roku, stanie się nieświadomie największą w historii grupą reprezentatywną „nieplanowanego badania” na temat wpływu sposobu odżywania i jakości żywności na długość życia i częstość występowania chorób cywilizacyjnych.

Ludność zamieszkująca Okinawę w 1972 roku liczyła nieco ponad milion mieszkańców. To tylko obrazuje, jak miarodajne byłyby badania przeprowadzone na takiej ilości osób.

Mieszkańcy wyspy Okinawy prowadzili bardzo prosty tryb życia. Nie korzystali z osiągnięć cywilizacji, a ich dieta opierała się głównie o to co byli sobie w stanie wyhodować naturalnie oraz złowić w morzu.

Dieta ich była prosta, nieprzetworzona oraz całkowicie pozbawiona chemii takiej jak konserwanty, polepszacze smaku czy barwniki. Woda którą pili nie zawierała sztucznie dodanego fluoru. Pola były wolne od pestycydów, a zwierzętom hodowlanym nie dodawano antybiotyków czy hormonów do paszy.

Dlatego też mieszkańcy tej japońskiej wyspy Okinawa mogli cieszyć się najdłuższą średnią długością życia na całym świecie. Ludność tą także cechował praktycznie całkowity brak chorób cywilizacyjnych, takich jak nowotwory, nadciśnienie, depresja, miażdżyca czy choroby autoimmunologiczne. Oczywiście nie był to przypadek, ponieważ odizolowanie od standardów nowoczesnego stylu życia było jedynym czynnikiem który odróżniał tą ludność od pozostałych 125 milionów mieszkańców Japonii. Japonia poza Okinawą już w latach siedemdziesiątych stawała się pionierem w każdej dziedzinie przemysłu, od rolnictwa, po przemysł chemiczny czy farmaceutyczny włącznie. Poziom toksyn na które narażona była ludność stale rosła, poza mieszkańcami Okinawy.

Jednak w 1972 roku stało się coś niespodziewanego. Wyspa Okinawa zaczęła być pod jurysdykcją Stanów Zjednoczonych. Już kilka lat później, mieszkańcy zaczęli chorować na nieznane im wcześniej choroby takie jak nowotwory czy wady wrodzone u dzieci. Ogólny stan zdrowia zaczął się szybko pogarszać, aby niecałe 20 lat później zrównać się zresztą Japonii.

W 1990 roku, średnia długość życia mieszkańców Okinawy obniżyła się do średniej krajowej. Plaga chorób dziesiątkowała mieszkańców, nowo powstałe szpitale zapełniały się chorymi.

Co takiego stało się na Okinawie, co spowodowało, że najzdrowsi ludzie na świecie nagle zaczęli być dziesiątkowani przez nieznane im choroby?

Amerykanie wcale nie strzelali do cywili Okinawy. Nie zatruwali potajemnie ich źródeł wody, ani nie zdetonowali reaktora jądrowego. Nie przeprowadzali także na mieszkańcach żadnych eksperymentów medycznych, ani nie zarażali śmiercionośnymi wirusami.

Jedyne co zmieniło się po przybyciu okupanta to… dieta.

Otóż na Okinawie zaczęła panować moda na zachodnią dietę. Wraz z nadejściem jurysdykcji USA, mieszkańcy Okinawy zaczęli jeść mniej ryb i produktów własnej uprawy a więcej mięsa wieprzowego i gotowych produktów przetworzonych. Stało się to po części właśnie dzięki przenikaniu mody na „zachodnie jedzenie”. W dodatku upubliczniony problem skażenia rtęcią zniechęcał mieszkańców do jedzenia ryb, które były od dawien dawna głównym składnikiem ich diety. W rezultacie zmniejszyła się ilość nieprzetworzonych produktów spożywczych w diecie a pojawiły się produkty wysoko przetworzone, konserwowane, podawane z puszek, obarczone dużą ilością dodatków chemicznych.

Mało tego, podczas jurysdykcji Stanów Zjednoczonych nastąpiło bardzo szybkie przejście z pokarmu gotowanych na pokarmy smażone, w dodatku smażone na oleju roślinnym zamiast na tłuszczach zwierzęcych – ponieważ zostały one uznane za lepsze dla zdrowia.

Zatem przejście na zachodnią dietę i obecność toksyn w pożywieniu, przyczyniły się do gwałtownego wzrostu problemów ze zdrowiem mieszkańców Okinawy. Problemów takich jak nowotwory, reakcje alergiczne, choroby serca czy problemy z krążeniem. Z tego tez powodu – każda teoria próbująca w jakikolwiek sposób bagatelizować negatywny wpływ toksyn na nasze zdrowie, zostaje obrócona w pył poprzez dowód w postaci paradoksu z Okinawy.

Nieudowodnione teorie tak jak teoria higieny – wciąż pozostaną teoriami, jednak to co stało się w Okinawie jest czymś co można nazwać bolesną praktyką. Pragnę nieskromnie zauważyć, że nie żyjemy w teorii ale w praktyce. W ten oto obrazowy i krótki sposób, chciałem uświadomić wszystkim, iż świat nie potrzebuję żadnego innego dowodu niż paradoks z Okinawy aby udowodnić negatywny wpływ toksyn środowiskowych na zdrowie człowiek.

Paradoks w Okinawie to historia niewygodna i przemilczana. Szczególnie niechętnie wspominają o niej producenci żywości i leków. Stąd też świat zachodni w potrzebie dostosowania się do aktualnych potrzeb społeczeństwa i udzielenia odpowiedzi na wiele niezręcznych pytań i tworzy irracjonalne prawa i teorie – które brzmią bardzo logicznie ale nie są praktyczne.

Często czytając na temat negatywnego wpływu określonej toksyny na zdrowie człowieka będziesz napotykał na tak zwane pojęcie – bezpiecznej dawki lub nieszkodliwej dawki dla zdrowia człowieka.

Badania które skupiają się się na ustaleniu bezpieczeństwa lub jego braku w stosunku co do określonego pierwiastka czy toksyny, zawsze rozpatrują potencjalne negatywne efekty, ale tylko i wyłącznie w stosunku co do tej jednej substancji. Bez względu na wynik takiego badania, ma się kompletnie nijak do rzeczywistości w której żyjemy, ponieważ:

W otaczającym nas środowisku nigdy nie napotykamy na pojedyncze toksyny. Dziennie jesteśmy narażeni na setki a nawet tysiące toksyn, które nierzadko mają identyczny negatywny wpływ na nasze zdrowie. Zatem ich niekorzystne działanie po prostu się na siebie nakłada i kumuluje.

Cóż z tego, iż przekonuje się nas, iż rakotwórcze działanie bisfenolu-a powinno być pominięte, ze względu na jego niskie stężenie w wodzie, jeśli takie samo działanie wykazują np. nitrozoaminy, nasycone kwasy tłuszczowe, pestycydy, dioksyny czy metale ciężkie. Zatem mnogość szkodliwych substancji, potęguje wzajemnie swoje niekorzystne działanie na zdrowie.

Toteż z praktycznego punktu widzenia, badania dowodzące bezpieczeństwa pojedynczej substancji wynikające z jej niskiego stężenia w pożywieniu nie mają odniesienia do rzeczywistości. Sam bisfenol-a w wodzie może być jeszcze bezpieczny, ale w połączeniu z pestycydami efekt szkodliwy pozostaje niezmierzony. Dowodem potwierdzający tą teorię byli mieszkańcy Okinawy.

Zatem człowiek który chcę pozostać zdrowy, nie powinien patrzeć na słupki, badania, stężenia i statystyk – ale powinien zrobić wszystko co tylko możliwe aby unikać, bądź neutralizować toksyny zawarte w pożywieniu. Mieszkańcy Okinawy swoim życiem dali ludzkości dowód, że „czyste jedzenie” daje zdrowie i życie, a pokarmy z „chemią” prowadzą do chorób przewlekłych.

Podsumowanie

Książka –Odtruwanie żywności – czyli jak odzyskać zdrowie neutralizując chemię z pożywienia” oparta jest na podstawie mojej wieloletniej wiedzy zdobytej na studiach medycznych oraz we własnym zakresie z dziedziny fitofarmakologii. Dzięki tej wiedzy udało mi się skutecznie uporać z własną chorobą i po dziś dzień cieszyć się zdrowiem i remisją w tej ponoć „nieuleczalnej chorobie” jaką jest toczeń. Książka ta jest częścią protokołu DLS (czyli detoksykacja, leczenie, stabilizacjia), który z powodzeniem stosowany jest u chorych na choroby autoimmunologiczne, o skuteczności którego możecie Państwo posłuchać w licznych nagraniach samych chorych na tzw. „choroby nieuleczalne”

Życząc zdrowia, pozdrawiam dr Marek Skoczylas